Przejdź do treści
← Wszystkie artykuły

Autor: Dorota Lasota | 17 września 2026

Ja i Nordic Walking – dlaczego chodzę i dlaczego uczę tego innych

Nordic Walking pojawił się w moim życiu trochę przypadkiem 16 lat temu, jest ze mną do dziś i pewnie już tak zostanie. Szybko przekonałam się, że Nordic Walking daje znacznie więcej niż sam ruch, dlatego zarażam nim ludzi.

Jednym z najważniejszych powodów, dla których uczę Nordic Walking, jest jego uniwersalność. Kijki mogą towarzyszyć osobie młodej, seniorowi, osobie początkującej czy komuś, kto przez wiele lat nie był aktywny.

Nordic Walking pokazuje mi każdego dnia, że można zacząć w dowolnym momencie. Że nie trzeba być sportowcem, żeby być aktywnym. Że można mieć 30, 50, 70 czy 80 lat i nadal stawiać sobie nowe cele.

Często osoby, które przychodzą na pierwsze zajęcia, mają kompleksy związane ze swoją kondycją. Mówią:

„Ja nie dam rady chodzić tak szybko jak inni”.

A ja pokazuję im, że nie muszą być najszybsi. Mają znaleźć swój rytm, swoje tempo i swoje możliwości.

Bardzo zależy mi na tym, aby nikt nie czuł się gorszy dlatego, że zaczyna od zera. Dlatego zaczęłam przykładać coraz większą wagę do edukowania ludzi.

Chcę, żeby każdy, kto bierze do ręki kijki, poczuł, że może zrobić dla siebie coś dobrego. Nie chodzi o to, żeby przejść pierwszy kilometr najszybciej. Chodzi o to, żeby zrobić pierwszy krok.

A potem następny.

I następny.

Bo właśnie z tych małych kroków zaczynają się wielkie zmiany.

W moim rodzinnym Justynowie obserwowałam osoby, które kupowały kijki i zaczynały z nimi spacerować. Wiele z nich traktowało je jak podpórkę albo po prostu trzymało w dłoniach, wykonując ruch podobny do zwykłego spaceru. Często słyszałam: „Chodzę z kijkami, ale nie czuję, żeby coś mi to dawało”. I właśnie wtedy zrozumiałam, jak ogromną rolę ma prawidłowa technika.

Widzę ogromną różnicę między osobą, która bierze kijki i spaceruje z nimi, a osobą, która potrafi wykorzystać ich potencjał. Nordic Walking wykonany prawidłową techniką angażuje całe ciało, poprawia koordynację, pracę ramion, postawę i świadomość własnego ruchu. Dlatego tak ważne jest dla mnie, aby ludzie od początku uczyli się prawidłowego kroku, pracy rąk, odbicia i rytmu.

Nie uczę Nordic Walking tylko po to, żeby nauczyć ludzi, jak chodzić z kijkami. Uczę, ponieważ chcę, żeby każdy, kto po nie sięga otrzymał to, co ta aktywność może mu dać.

Uczę techniki, ponieważ chcę, żeby kijki naprawdę pracowały razem z człowiekiem, a nie były tylko podporą podczas spaceru.

Pokazuję, że Nordic Walking to nie jest zwykły spacer z kijkami. To praca całego ciała – odpowiedni krok, wyprostowana sylwetka, naprzemienna praca rąk i nóg, prawidłowe prowadzenie kijków, otwieranie dłoni i aktywne odbicie.

Zależy mi, aby uczestnik nie tylko powtarzał moje ruchy, ale rozumiał, dlaczego wykonuje określony ruch. Dzięki temu może później samodzielnie kontrolować swoją technikę i świadomie pracować nad swoim ciałem.

Prawidłowa technika to dla mnie również kwestia bezpieczeństwa i komfortu ruchu. Źle dobrane kijki, niewłaściwa postawa czy nieprawidłowa praca rąk mogą sprawić, że osoba nie wykorzystuje zalet Nordic Walking, a ruch staje się mniej efektywny.

Dlatego podczas zajęć zwracam uwagę na szczegóły: wysokość kijków, ustawienie sylwetki, długość kroku, pracę barków, dłoni i ramion oraz prawidłowe odbicie.

Nie chcę, żeby ktoś po kilku miesiącach chodzenia dowiedział się, że przez cały czas wykonywał ruch nieprawidłowo.

Największą satysfakcję daje mi obserwowanie przemiany uczestników.

Ktoś przychodzi niepewny, spięty, nieśmiały. Po kilku treningach zaczyna chodzić pewniej. Po kilku tygodniach przechodzi coraz dłuższe dystanse. Po kilku miesiącach sam namawia znajomych, żeby dołączyli.

I wtedy widzę, że nie nauczyłam tej osoby tylko techniki Nordic Walking. Nauczyłam ją wiary we własne możliwości.

Właśnie wtedy wiem, dlaczego to robię.

Przez kijki poznałam osoby, które stały się przyjaciółmi, stworzyłam grupy, które wspólnie pokonują kilometry, wyjeżdżają na zawody, wspierają się i motywują.

Wierzę, że instruktor nie powinien być tylko osobą, która pokazuje technikę. Powinien być motywatorem, przewodnikiem i przykładem, że aktywność fizyczna może stać się częścią codziennego życia.

Dlatego uczę innych tego, co sama pokochałam.

Bo kiedy widzę człowieka, który po raz pierwszy prawidłowo odbija się kijkiem, prostuje sylwetkę, zaczyna pracować całym ciałem i nagle mówi:

„O! Teraz czuję różnicę!” - wiem, że właśnie po to to robię, bo najbardziej motywują mnie efekty u ludzi.

Nie uczę ludzi tylko chodzić z kijkami. Uczę ich, jak dzięki kijkom chodzić lepiej, zdrowiej, świadomiej i z większą radością.

A jeśli dzięki temu ktoś zaczyna się regularnie ruszać, poznaje nowych ludzi, odzyskuje energię albo po prostu wychodzi z domu i robi pierwszy krok – wtedy moja praca ma dla mnie największy sens.

Udostępnij: